sobota, 25 lipca 2009
Gdzie się zaczyna medycyna?
Kiedy jako absolwentka warszawskiej Akademii Medycznej przekroczyłam po raz pierwszy mury szpitala, ufałam, że znajdę tam odpowiedź na dręczące mnie od dzieciństwa pytanie o przyczyny warunkujące chorobę. Motywacja była bardzo silna: najbliższe mi osoby - matka i córka, były z dużą dysfunkcją w zakresie centralnego układu nerwowego.
Cała moja ekspresja skierowana była na penetrację wiedzy umożliwiającej odpowiedź na pytanie o przyczyny, bowiem wierzyłam, że umożliwi mi ona dotarcie do metod warunkujących powrót moich bliskich do świata ludzi sprawnych.
W miarę upływu lat wypełnionych pogłębianiem wiedzy o sposobie funkcjonowania ludzkiego organizmu i wdrażaniem w oparciu o nią kolejnych terapii, uzmysłowiłam sobie, że odpowiedzi na postawione sobie pytanie nie znajdę w dziedzinie nazywanej medycyną akademicką.
Dlaczego?Powód był prosty. Medycyna nie uwzględniała wpływu ludzkiej myśli i idącej w ślad za nią emocji jako bazy dla rozwoju patologii. Dzisiaj, gdy badania wpływu emocji na funkcjonowanie ludzkiego organizmu zaowocowały odkryciem mechanizmów wielu schorzeń (psychosomatycznych), sytuacja wygląda nieco lepiej.
Czy odkrycie przeze mnie (dla mnie samej) twórczej roli myśli i ich wpływu na powstawanie chorób cokolwiek zmieniło w moim życiu w kontekście zdrowia rodziny, czy pacjentów odwiedzających mój gabinet?
Myślę, że zaoszczędziłam moim bliskim i pacjentom wiele cierpienia, a uruchomione terapie doprowadziły moje dziecko do normalnego funkcjonowania w ludzkiej społeczności.
Jaki mechanizm warunkuje rozwój choroby?Jeśli kogoś interesuje wpływ myśli na odczuwanie choćby chandry, niech „pozamartwia" się przez cały dzień, by wieczorem stwierdzić, iż nie należy on do najmilej spędzonych na tym „ziemskim padole".
Wrażliwsi doświadczą czegoś bardziej specjalnego: dolegliwości w sferze fizyczności, począwszy od bólu żołądka, a skończywszy na wzroście ciśnienia tętniczego.Wyobraźmy sobie, że sytuacja warunkująca „negatywne emocje" trwa przez dłuższy okres czasu?
Co się wówczas dzieje w naszym organizmie - nie trudno odgadnąć. Przed kilkoma laty otworzyłam firmę Centrum OBK „Vega" w ramach działalności której staram się pokazać w praktyce różnorodne formy pracy ze sobą (w kontekście szeroko pojętej profilaktyki zdrowia).
Efekty?Pozwolę sobie zacytować wypowiedzi uczestników spotkań warsztatowych dla zobrazowania tego, czym dla nich ta działalność jest:
„Na zajęcia prowadzone przez p. dr Teresę Zalewską uczęszczam od września 2003 r.
Szczerze się przyznaję, że na początku byłam bardzo zdystansowana do tego typu metod, teraz wiem, że nie miałam racji. Muzyka, taniec i atmosfera, która panuje na naszych zajęciach, przenosi mnie jakby w inny świat, świat lepszy, radośniejszy. Stałam się bardziej otwarta, bardziej śmiała w kontaktach z ludźmi, nabrałam odwagi do wyrażania własnych myśli i przekonań. Zauważyłam również, że poprawiła się moja kondycja fizyczna. Obserwując uczestników zajęć myślę, że zmiany te dotyczą wszystkich. Z wdzięcznością myślę o osobach, które spowodowały, że te zajęcia są prowadzone........"Ela L.
„ ....Kiedy przyszłam pierwszy raz na zajęcia, byłam jednym kłębkiem nerwów z depresją, rozdrażniona, gotowa do płaczu. Nie umiałam normalnie funkcjonować. Po kilku spotkaniach w grupie wyciszyłam się bardzo. Depresja minęła. Ból serca odszedł. Podświadomie wyczekuję terminu zajęć. Idę na spotkanie jak na skrzydłach...Jestem zadowolona. Ja żyję...!".- Maria R-W. l. 62
„.. Po 4 latach stresu i przymusowym przejściu na emeryturę popadłam w depresję. Przy pomocy syna zaczęłam szukać drogi wyjścia i tak trafiłam na te wspaniałą terapię.Robić coś dla siebie, to takie nowe. Następnie usłyszałam, że mogę robić coś dla siebie z przyjemnością. i że mogę być dla siebie ważna. Poczułam, że czas poświęcony sobie nie jest stracony....Stałam się mniej chaotyczna. Uczę się dostrzegać sprawy dla mnie ważne i nie zamartwiać przyszłością. Przestaję walczyć z losem, a zaczynam akceptować teraźniejszość.. Uczę się uśmiechać do ludzi, słuchać w skupieniu muzyki i cieszyć ze sprawiania sobie drobnych przyjemności. Chcę poznać swoją wartość. Zawdzięczam swoją zmianę tym wspaniałym osobom, które zorganizowały te zajęcia, a także wsparciu grupy..."- Cz. K.
„ Bardzo, bardzo lubię przychodzić na nasze spotkania.. Słucham Pani doktor i to, co Pani mówi ja gdzieś to czułam, ale Pani ubiera moje przeczucia w słowa i one są dla mnie jak objawienie. Nie chciałabym zapeszyć, ale coś mi się przewartościowało, inaczej ustawiło. Wracam do siebie, ale już trochę inna. Czego mi potrzeba: pewności siebie, dystansu do własnych słabości i trochę zdrowego egoizmu..."- Bogumiła M.
„ ....Ćwiczę od października i w międzyczasie zauważyłam, że ustały dolegliwości bólowe kolana, poprawiła się moja kondycja fizyczna.Ćwiczenia nie tylko pomagają na dolegliwości fizyczne. Poprawiają pamięć, refleks, rozwijają kreatywność. Są okazją do doskonałej beztroskiej zabawy. One podnoszą na duchu nie tylko nas, ale nasze całe rodziny i grono znajomych..."- Maria R.
„...Z zajęć korzystam od stycznie 2004r. i widziałam jak ludzie w depresji po kilku zajęciach byli ludźmi, którzy już wracali do zdrowia. Z zajęć korzystają osoby bezrobotne, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, osoby po ciężkich operacjach i tylko dzięki profesjonalnej opiece wraca im sens życia...."- Alicja S.
Życie na poczekaniu. Przedstawienie bez próby.Ciało bez przymiarki.Głowa bez namysłu.Nie znam roli którą gram.Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.O czym jest sztuka,Zgadywać muszę wprost na scenie.Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją.Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.Moje instynkty to amatorszczyzna.Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.......
To fragment wiersza Wiesławy Szymborskiej „Życie na poczekaniu”. Niezmiennie lubię ten wiersz. Dawno temu nauczyłam się go na pamięć. Lakonicznie i precyzyjnie opisywał mój stan poczucie zagubienia, niepewność.
Teraz znajduję ten wiersz odmiennie. Odbieram jego emocjonalny przekaz lecz już nie identyfikuję się z nim. Dziś patrzę na to tak: to moja rola, sztuka w której gram jest interesująca a ja jestem pierwszym scenarzystą. W tym scenariuszu postać pierwszoplanowa, JA , jest pełna energii, optymizmu, aktywna – poszukuję i znajduję miejsca dla siebie. Myślę pozytywnie i działam pozytywnie.Przemiana w sposobie postrzegania i prezentowania siebie dokonała się przez udzial w warsztatach opracowanych i prowadzonych przez dr Marię Teresę Zalewską. W programie warsztatów połączenie ruchu, muzyki, relaxu, słowa służą poprawie samopoczucia, rozładowaniu stresu, rozwinięciu zmysłowego postrzegania otoczenia, rozwinięciu sposobów wyrażania siebie. Zachodzące w trakcie uczestnictwa w warsztatach zmiany krajobrazu wewnętrznego działaja i na zewnątrz. Zmieniają się relacje z; rodziną przyjaciółmi, znajomymi. Dla mnie pozytywne przekazy napływające z otoczenia stały się lustrem w które patrzę uśmiecham się i myślę z zadowoleniem „Tak, taka właśnie jestem”.Za całe to piękne doświadczanie, kłaniam się z poważaniem, głęboko, na wszystkie strony, tak jak w staropolskim tańcu „Kłanianym”. Marysia
Na Warsztaty dr. Teresy Zalewskiej trafiłam rok temu po ciężkiej chorobie. Czułam się wybita z rytmu, zdezorientowana, bezradna wobec przyszłości. Czułam, że utraciłam sterowność nad własnym życiem. Dzięki udziałowi w Warsztatach stopniowo odzyskiwałam równowagę i poczucie, że wiele zależy ode mnie. Z czasem przekonałam się ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, jak wiele!.Leczenie należy do lekarza, ale uzdrowienie – do pacjenta. W każdym z nas drzemią ogromne zasoby twórczej energii, które są w stanie dawać siłę, leczyć, zapewnić poczucie radości i satysfakcji z każdej przeżytej godziny. Pani dr Zalewska nauczyła mnie, jak zmieniać swoje myślenie, aby dotrzeć do tej energii, jak ją aktywować i jak dbać o to, by te źródła wciąż odnawiać. Na Warsztatach poznałam rozmaite przydatne do tego narzędzia i przekonałam się o ich skuteczności.Bezcenną zaletą Warsztatów był fakt, że spotykaliśmy się w grupie osób o rozmaitych rodowodach, z różnymi problemami, ale współdziałającej i sympatyzującej. Pani dr Zalewska potrafiła pokazać nam, jak wiele każdy z nas może wnieść do warsztatowych spotkań i jaką radość daje wspólne działanie. I jak ważne jest, by na świat patrzeć własnymi oczami, bo rozwój każdego z nas może się dokonywać tylko w oparciu o najgłębiej przeżytą prawdę.D.N
Zobacz film na YouTube
Gdzie się zaczyna medycyna?
Odpowiedzmy sobie sami.
Pozdrawiam
autor Teresa Maria Zalewska
www.obkvega.home.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz