Nareszcie wolny dzień!
Poranek dżdżysty, pochmurny. Diamentowe kropelki wody torują sobie drogę po szybie na skróty, zgodnie z prawem grawitacji, na parapet.
Za drzwiami słyszę pospieszne kroki syna zmierzającego do porannych ablucji. Jak na mój gust, zbyt wcześnie wstał i o wiele za wcześnie "gna" do szkoły.
Ma "naście" lat i czuje się bardzo dorosły, a ja szanując jego wolność wyboru, nie sprzeciwiam się temu niezrozumiałemu dla mnie porannemu szaleństwu.
Mija dłuższa chwila i 180 - centymetrowe chłopisko pochyla się nad moją głową.
- Cześć mama - słyszę tuż nad uchem.
- Będę o 14.00. Trzaśnięcie drzwiami i znów cisza.
Zanurzam się w siebie. Nasycam każdą moją cząsteczkę Energią życiodajnego Źródła. Czuję jak niezliczone kanały energetyczne zamieniają się w rzeki płynącej gorącej lawy. Głęboki spokój wypełnia mnie i daje poczucie błogości. Kocham ten wymiar i myślę, że mogłabym trwać w nim bez końca.
Nagle błysk. Myśli mkną i układają się w odpowiedzi na postawione wcześniej pytania. Są również inne obrazy. Nie pochodzą z mojego umysłu, ale bardzo wyraźnie je odbieram ze względu na moc wysycenia ciepłem ludzkiego Serca. To dla mnie prawdziwy cud, niewyobrażalne piękno płynące na fali głębokiego uczucia.
Skąpana w słońcu Energii powracam do codzienności.
Codzienna porcja poczty w mailowej skrzynce, przegląd prasy, pospiesznie przygotowany posiłek i na koniec wizyta przyjaciółki.
Jest rozżalona. Konflikt z szefową wylewa się potokiem gorzkich słów. Staram się zasygnalizować jej swój punkt widzenia. Nie chce zrozumieć, że problem tkwi w innym odbiorze rzeczywistości. Szuka obiektywnej prawdy, prawdy, która nie istnieje.
Moja wspaniała przyjaciółka patrząca na życie przez okulary miłości nie pojmuje, że ten bezcenny dar wypełniający jej życie i działania nie jest czymś powszechnym. Ludzie protezują brak odczuć spekulacjami z umysłu, a kreowanie z miłością traktują z wielkim wyrozumiałym pobłażaniem, żeby nie powiedzieć - ubolewaniem nad ułomnością zwaną naiwnością.
Chcąc kontynuować swoją życiową podróż z poziomu mądrości serca, trzeba zrozumieć, że ludzka kreatywność płynie z wielości poziomów Oceanu Ciszy. Stąd wielka różnorodność manifestacji i problemy z komunikacją. Jeśli nie zrozumiemy tego fenomenu i "miast w Ciszy trwać", zawiesimy się na identyfikacji z przejawioną w świecie materii różnorodnością osobowości, zapewne doświadczymy niejednokrotnie bólu emocjonalnego.
Wejdź w siebie i w Ciszy trwaj, trwaj i trwaj. Poczuj Siebie. Obrazy świata, który jest tak bardzo realny dla zmysłów, powoli oddalają się. Ale Ty trwasz. Jesteś nawet wówczas, gdy już nic nie dostrzegasz. Tu mieszka Twoja moc i błogość. Tu w tej niczym niezmąconej Pustce wibruje niezamanifestowane życie.
Wybierasz, materializujesz i doświadczasz.
Im głębiej kochasz, tym "wyżej sięgasz", tym cudniejsze wizje i po " wrzuceniu w życiowy wir", wspanialsze doświadczenie siebie.
Wszyscy to robimy. Świadomie czy nie z wielości poziomów tworzymy różnobarwną tęczę doświadczenia Jedności w Wielości.
Wybieraj, kreuj i czuj się szczęściarzem w drodze do swego najwyższego na danym etapie podróży samowyrażenia. Tego Ci z Serca życzę.
Szczęśliwości wielkiej w doświadczeniu.
Ćwiczenie milczenia
Czy kiedykolwiek pogrążyłeś się w całkowitym milczeniu?
Choć w świecie rozwijającej się w bardzo szybkim tempie cywilizacji technicznej, wydaje się to coraz trudniejsze, przy odrobienie pomysłowości jest wciąż możliwe. Rozpocznij od kilku chwil milczenia każdego dnia, a następnie stopniowo ten czas "wydłużaj".
Wsłuchuj się w swoje myśli i odczucia.
Notuj pomysły, które w chwilach wewnętrznego spokoju płyną nieprzerwanym strumieniem.
autor:Teresa Maria Zalewska
niedziela, 9 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz